Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną. Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie! Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

 

Dzisiejsza Ewangelia zaprasza nas do roztropności, do wierności i czuwania nad własnym życiem, by je nie zmarnować, nie obrócić w ruinę, ale wypełnić pełnią miłości, oliwą życia, by zachować je na wieczność. To o północy przychodzi Pan, w momencie najgłębszego snu i najgłębszej nocy, dlatego ważnym jest, aby z psalmistą wypowiedzieć te słowa: „ja śpię, lecz serce moje czuwa”, bo  w naszym codziennym życiu tak łatwo przychodzi na nas zmęczenie i znurzenie, i jakże często zasypiamy, zapominając o Bogu i Jego woli w naszej codzienności, zapominając o Jego miłości i opatrzności, o Jego cichej obecności... A czuwające serce, bogate w uczynki miłości, w olej Ducha Świętego, pokorne i uciekające się do Bożego Miłosierdzia, liczące  na zbawienie dane przez Jezusa na krzyżu ma szansę zachować lampę swego życia zapaloną na tę godzinę spotkania z Panem twarzą w twarz. 

Dlatego w tej godzinie nie da się pożyczyć  „oleju”, którym jest miłość, miłosierdzie, którym jest zbawienie. Nie da się pożyczyć "coś" z historii drugiego czlowieka, z jego uczynków, wiary, nadziei i miłości, bo każdy osobiście otrzymał od Boga dar życia, lampę i możliwość „nagromadzenia” oleju, możliwość przyjęcia Bożego miłosierdzia i zbawienia i za te dary jest przed Bogiem odpowiedzialny. Dlatego prośmy Ducha Świętego, aby był Panem naszej wolności, aby tchnął w nas Boże życie i udzielił nam łaski życia w roztropności i Bożej bojaźni, w prawdzie i pokorze, ucząc nas nieustannie liczyć na „olej” Bożego Miłosierdzia.