Jezus przemówił tymi słowami: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

 

Jezus zaprasza do siebie wszystkich. Nie określa żadnych granic, nikogo nie wyklucza, nie stawia żadnych barier, ograniczeń. Każdego chce pokrzepić. Jest wiele sytuacji, rzeczywistości, które sprawiają, że człowiek jest obciążony i utrudzony, ale tym, co najbardziej odbiera siły, radość życia, jest grzech. A Jezus zachęca nas: „Weźcie moje jarzmo na siebie”. Ale czy nie jest tak, że aby nałożyć na siebie jedno jarzmo, trzeba najpierw zrzucić z siebie to, które nosimy? Jeżeli chcemy wziąć na siebie Jezusowe jarzmo, trzeba nam zrzucić z siebie jarzmo, które sami bądź inni nam nałożyli. Ale czy my jeszcze chcemy pozbyć się swego jarzma, swego ciężaru? Może przyzwyczailiśmy się do niego tak bardzo, że już nam z nim wygodnie, że już wręcz nie wyobrażamy sobie życia bez niego? Aby pozbyć się swego jarzma, aby wziąć Jezusowe jarzmo i ciężar, potrzeba nam zapytać siebie o jedno – czy ufam Jezusowi? Czy uznaję Jego słowa za wiarygodne? Tylko wtedy, gdy zaufam Jego Osobie, Jego słowu, Jego miłości, będę mógł wziąć Jego ciężar i nałożyć Jego jarzmo po to, by pozbyć się własnego, po to, by poczuć ukojenie w duszy. Chyba warto zrobić taką wymianę. Tylko czy ja jej jeszcze chcę?