Powstawszy, Azariasz tak się modlił, a otwarłszy usta, mówił pośród ognia: «Nie opuszczaj nas na zawsze – przez wzgląd na święte Twe imię nie zrywaj Twego przymierza. Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia, przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama, sługę Twego, Izaaka, i Twego świętego – Izraela. Im to przyrzekłeś rozmnożyć potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek nad brzegiem morza. Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów. Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin i doznać Twego miłosierdzia. Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Jak całopalenia z baranów i cielców, i z tysięcy tłustych owiec, tak niechaj dziś będzie nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba! Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu. Teraz zaś idziemy za Tobą z całego serca, odczuwamy lęk przed Tobą i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławnym, Panie!».

 

Wobec pożarów, które trawią nasze życie – rozmaitych trosk, kłopotów, wyzwań – można złorzeczyć Panu Bogu, można się na Niego obrażać, odwrócić się od Niego. Ale można te płomienie odczytać jako zaproszenie do modlitwy – tak jak w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Dla Azariasza dramatyczna sytuacja, w której się znalazł, jest okazją do stanięcia w pokorze przed Bogiem. Ta modlitwa rodzi zaufanie, a następnie (co trzeba doczytać już niezależnie od czytania) uwielbienie Boga (po modlitwie Azariasza w Księdze Daniela wybrzmiewa kantyk Trzech Młodzieńców); po tym wszystkim przychodzi ocalenie. Niech płomienie życiowych trosk otwierają nas zawsze na modlitwę i budzą zaufanie, że Pan Bóg nas przeprowadzi przez ogień, że nas uratuje. „Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu”.