Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: «Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco». Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach.

 

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. (Mk 6,30)

To musiał być niezwykły dzień, który Apostołowie z pewnością pamiętali do końca życia. Wrócili właśnie z pierwszej wyprawy misyjnej, podczas której głosili nową Dobrą Nowinę, opowiadali o Bogu, który jest miłością i który stał się człowiekiem dla zbawienia świata, a mając władzę nad demonami i chorobami, w imię Jezusa przynosili ludziom zdrowie, wolność i pokój. W końcu prawdziwie czuli, że są narodem wybranym, którego zadaniem jest ogłaszanie światu wielkich dzieł Bożych. Pewnie z wypiekami na policzkach dzielili się tym, co ich spotkało, i z nie mniejszym entuzjazmem oraz zachwytem słuchali opowieści o cudach, których dokonali inni Apostołowie. 

A co robił Jezus? Może wzrokiem „zapożyczonym” od Boga Ojca patrzył na nich tak, jak spogląda tata na synów, którzy dorastają, pokonują trudności i wspaniale się rozwijają. Może cieszył się razem z nimi tym, jak doświadczyli w sobie mocy Ducha Świętego, który wieje, gdzie chce, działa, jak chce, przynosi nowe życie tam, gdzie śmierć. A może w ich trudzie i zmęczeniu odkrywał ludzką kruchość, ułomność, skończoność, która wciąż była dla Niego nowa (jako dla wcielonego Boga), ale która harmonijnie zgrywała się w Nim z boską naturą.

W tę kolejną wakacyjną niedzielę warto jak Apostołowie zatrzymać się w działaniu, usiąść przy Jezusie i opowiedzieć Mu o wszystkim. Nie po to, by Go zagadać naszymi sprawami i odejść, ale by zobaczyć, jak On patrzy na nasze życie. Przecież Pan Bóg wie, czego nam potrzeba, zanim Go o to poprosimy (por. Mt 6,32), pozwólmy tym razem, by to On pierwszy wypowiedział swoje pragnienia wobec nas. A może i my usłyszymy: Wypocznijcie nieco (Mk 6,31)?