Jezus przyszedł w granice Judei i Zajordania. A tłumy znowu ściągały do Niego i znów je nauczał, jak miał w zwyczaju. I przystąpili do Niego faryzeusze, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając, zapytał ich: "Co wam przykazał Mojżesz?" Oni rzekli: "Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić". Wówczas Jezus rzekł do nich: "Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela". W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: "Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo".

 

Człowiek wciąż wraca do samego siebie. A gdy człowiek idzie do samego siebie, do swojego wnętrza, to musi przejść przez zasłony. Jest w ludzkiej duszy wiele zasłon, co prowadzą go do zatwardziałości jego serca. I będą te zasłony w nas siedziały i będziemy tacy zasłonięci, ukryci. Nie będziemy rozumieli samych siebie, a wtedy nawet i Boga nie zrozumiemy. 

Może najwyższy czas, byśmy dorośli i przestali się pytać, „czy muszę się modlić?”, „czy muszę chodzić do kościoła?”, „czy muszę kochać?”, „czy muszę być wierny?”, „czy muszę zachowywać wszystkie przykazania Boże?”. Bo gdy pytamy, czy muszę, to znaczy, że nie mogę. Kiedy w końcu dorosnę, odrzucę to, co mąci i przeszkadza mi naprawdę żyć i powiem, „że tak, ja tego chcę!”.

Pamiętajmy, iż sam Bóg zostawił swój ślad w naszym sercu. Nie możemy żyć w głuchocie i w ciemności, bo one czynią w nas twarde serce. Serce, co jedno radośnie dostrzega, a drugie będzie nienawidziło i nie ogarnie sobą wszystkiego. Nie zacierajmy w sobie śladu Boga.

Weź Boga do swojego domu, nie trać Go po drodze. Gdy odkryjemy to, co utwardza to serce i odrzucimy zasłonę jedną po drugiej, to odkryjemy, że Bóg jest bliżej nas. Bo w nim idziemy, w Nim żyjemy, i w Nim jesteśmy.