Jezus powiedział do swoich uczniów: „Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”.

 

Zaufać Panu! Także w obliczu trudności, które wydają się po ludzku nie do przeskoczenia. Nie ma potrzeby, abyś przygotowywał sobie wcześniej mowę albo zastanawiał się nad strategią obronną. Jezus oczekuje od Ciebie całkowitego zdania się na Ducha Świętego.

To On poprowadzi Twój język i sprawi, że dobierzesz właściwe słowa. Oczywiście, że po ludzku jest to trudne. Zwłaszcza gdy jest w Tobie ambicja i uważasz się za człowieka inteligentnego, który radzi sobie w wielu sytuacjach. Iść przed trybunał zupełnie nieprzygotowanym? To absolutnie niemożliwe – myślisz sobie. Muszę przeanalizować swoje szanse… Ale Jezus nie tego od Ciebie oczekuje. On chce, abyś Mu całkowicie zaufał i w pełni uwierzył w Jego obietnicę. Jeśli przestaniesz wierzyć w swoją samowystarczalność, odłożysz na bok ludzkie kalkulacje i zdasz się zupełnie na Niego, otrzymasz takie dary duchowe, których nie posiada żaden z Twoich prześladowców.