Pan mnie pouczył i dowiedziałem się; wtedy przejrzałem ich postępki. Ja zaś jak potulny baranek, którego prowadzą na zabicie, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina! Lecz Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada nerki i serce. Chciałbym zobaczyć Twoją zemstę nad nimi, albowiem Tobie powierzam moją sprawę.

 

Czy w chwilach cierpienia, poczucia skrzywdzenia przez drugiego człowieka na pewno nadal wyznajemy jedną z prawd naszej wiary, mówiącą, że Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią? Czy zdarza się nam, podobnie jak w przypadku Jeremiasza, chcieć zobaczyć Jego zemstę na ludziach, którzy w naszej opinii czynią tylko zło?

Chciejmy unikać bycia sędzią, szczególnie takim, który potrafi tylko oceniać postępowanie członków swoich rodzin, przyjaciół, sąsiadów, współpracowników… Chciejmy z bezgranicznym zaufaniem całe nasze życie, wszystkie radości, ale także wszystkie smutki i cierpienia powierzyć Panu Bogu. W życiu chrześcijanina nie może istnieć słowo zemsta.

Zło pokonuje się samo!