Wśród tłumów słuchających Jezusa odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?». I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie podniósł na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszy, a ci rzekli do nich: «Czemu go nie pojmaliście?». Strażnicy odpowiedzieli: «Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek». Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszy uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty». Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: «Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i nie zbada, co on czyni?». Odpowiedzieli mu: «Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj i zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei». I rozeszli się – każdy do swego domu.

 

Diagnoza faryzeuszy była prosta:

Dlaczego tłum uwierzył w Jezusa? Bo nie znał Prawa i był przeklęty!

Dlaczego strażnicy nie pojmali Jezusa? Bo dali się zwieść!

Dlaczego wątpliwości miał Nikodem? Bo nie doczytał w Piśmie, że żaden prorok nie pochodził z Galilei – a może sam z Galilei pochodził?

 

Tymczasem ludzie uwierzyli (choć nie wiedzieli, czy jest Mesjaszem, czy prorokiem), bo słuchali Jezusa!

Strażnicy nie pojmali Jezusa, bo nie słyszeli nikogo, kto przemawiałby tak, jak przemawiał ten człowiek!

Dlaczego Nikodem miał inne zdanie? Bo znał Prawo i wiedział, że ono nie potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha... (zob. Wj 23,1; Pwt 1,16) – a on „przesłuchał” Jezusa, gdy przyszedł do Niego nocą...

 

Najgorzej jest być nadętym bufonem, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy świata, pojął całą mądrość i Pana Boga złapał za nogi...

(A z Galilei, z Gat-ha-Chefer, pochodził prorok Jonasz, o którym wspomina 2 Krl 14,25).