Jezus powiedział do Nikodema: «Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu».

 

Bóg widział, że człowiek poprzez swoje grzechy i uczynki coraz bardziej się gubi i oddala od Niego i zaczyna żyć, jakby Boga nie było. I wtedy daje ludziom swojego Syna, który przychodzi i na nowo przekazuje ludziom prawdę o Ojcu. Przychodzi nie po to, aby potępić, ale wskazać właściwą drogę do Boga, wzywać do ciągłego nawrócenia, które da nam zbawienie. 

To jest cała prawda o naszym Bogu – o Bogu bardzo miłosiernym. On chce dla każdego pełni szczęścia i życia wiecznego. Tylko od nas zależy, jak odpowiemy na Jego propozycję, bo każdy z nas ma wolność wyboru i decydowania, jak się zachować i co czynić.

Cały czas trwamy w Wielkim Poście – wykorzystajmy ten czas do spojrzenia na to, jak wygląda nasze życie, czy przypadkiem czegoś nie musimy w nim zmienić.