Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: «Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». Do tego zaś, który Go zaprosił, mówił także: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych».

 

Do furty jednego z klasztorów cysterskich zadzwonił chłopak, który chciał zostać mnichem. Gdy furtian usłyszał dzwonek, wpuścił go na furtę, ale poprosił go, żeby zaczekał 20 minut, bo ojciec opat (przełożony) jest obecnie na nabożeństwie. Ten chłopak, wiedząc, że ma trochę czasu, wziął miotłę i zaczął zamiatać liście przed klasztorem. Gdy po 20 minutach przyszedł opat i zobaczył, jak dokładnie pozamiatany jest dziedziniec zakonny, powiedział do niego: będzie z ciebie dobry mnich. Dziś ten chłopak jest opatem w tym klasztorze.

My byśmy chcieli od razu na pierwsze krzesła. Tak zresztą kreuje nas świat, życie, mamy być naj. A przecież zbawienie zaczyna się od ostatnich. Zbawienie zaczyna się od ostatnich krzeseł. Nie mogli zrozumieć tego siedzący w synagodze na pierwszych. Coś w tym jest, że Pan Bóg objawia największe swoje tajemnice ludziom prostym – pasterzom w Betlejem, prostym apostołom – rybakom, a i Matka Boża też nie objawia się doktorom mariologii czy w ogóle teologii, ale często dzieciom, które nie umieją jeszcze czytać ani pisać.

Zbawienie zaczyna się od ostatnich krzeseł. Jednak trzeba szkoły pokory, żeby zajmując ostatnie krzesło, nie narobić huku. Kiedyś poproszono Brata Alberta na przyjęcie w bardzo za­możnym domu w Zakopanem. Wybrał się tam wraz ze współbratem. Kiedy sadzano ich za stołem, Święty zajął miejsce bez słowa, jego współbrat natomiast opierał się, wzbraniał, wreszcie po dłuższej prze­pychance zajął wskazane miejsce. Kiedy wracali, młody zakonnik zapytał Świętego: Czy dobrze się zachowa­łem? Właściwie tak – odpowiedział Brat Albert. Gdybyś jeszcze się nie wymawiał przed zajęciem wskazane­go miejsca, byłoby doskonale. W ten sposób zwróciłeś uwagę zebranych i to nie była prawdziwa pokora.

Trochę jeszcze przed nami pracy.