Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to Pan rzekł do niego: «Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste».

 

Faryzeusz bardzo się zdziwił, iż Pan Jezus zasiadł do stołu, pomijając przyjęte zwyczaje, rytualne gesty. Wydaje się, że większe zdziwienie ogarnęło wpierw uczniów i przyjaciół Jezusa, gdy przyjął On zaproszenie faryzeusza na obiad. Zapewne dobrze pamiętali wszystkie wcześniejsze zatargi Jezusa z faryzeuszami i innymi przeciwnikami. Pamiętali dobrze wszelkie zarzuty, jakie stawiano Jezusowi, i pierwsze próby oskarżenia Go.

Tak wiele sporów, tak wiele odczuwalnej wrogości wobec Jezusa, a tu... przyjęcie zaproszenia na obiad.

Może Jezus daje tym samym przykład, iż należy bez uprzedzeń wykorzystywać takie nieformalne okazje do spotkania się z ludźmi obojętnymi, a nawet wrogo nastawionymi, aby przełamać nieufność, mieć okazję do przedstawienia swoich racji. Jest jednak jeden podstawowy warunek takiego spotkania: sami musimy pozostać autentycznymi i wiernymi przyjętym i wyznawanym zasadom płynącym z naszej wiary, z Ewangelii. Tak uczynił Jezus.

To również lekcja, by za cenę zaproszenia i akceptacji ze strony „wielkich tego świata” nie wyrzekać się, nie skrywać wiary i ewangelicznych wartości.