Jezus mówił: «Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki podniebne zagnieździły się na jego gałęziach». I mówił dalej: «Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło».

 

Wydaje się, że chyba większość z nas przynajmniej raz w życiu wyraziła swój podziw dla cierpliwości ludzi trudniących się uprawą krzewów lub drzew owocowych. Niekiedy bowiem trzeba czekać kilka, a nawet kilkanaście lat, aby posadzona roślina zaczęła owocować i przynosić oczekiwane plony. Na dodatek cały proces czekania wypełniony pielęgnacją naznaczony jest ryzykiem zniszczenia plantacji przez różne czynniki.

I chociaż wiadomo, że u Boga nie istnieje nasze, ludzkie, pojęcie czasu, to jednak trudno nie ulec pewnej refleksji: ileż cierpliwości – tak po ludzku – potrzebuje Bóg, jakież ryzyko On ponosi, gdy łaskę wiary jak maleńkie ziarenko kładzie na glebie ludzkich serc w momencie chrztu św. A potem, ileż czekania i niepewności co do naszego zaangażowania się w budowanie królestwa Bożego już tu na ziemi i w wieczności. 

Wszak ziarno wiary otrzymuje człowiek, który jest wolny, który może odrzucić miłość Boga. Człowiek, umiłowane stworzenie, może odrzucić zaproszenie do budowania i udziału w królestwie Bożym, pomimo wysiłku i zaangażowania ze strony samego Boga, przez Jego łaskę i miłosierną miłość.

Dziękujmy Bogu za Jego miłość, która jest cierpliwa i nie unosi się gniewem, gdy zawodzimy nadzieje, które w nas pokłada.