W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego! » Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

 

Opisane przez Marka wydarzenie uzmysławia mi za każdym razem, gdy o nim czytam, że wierzyć w Pana to mało. Potwierdza zawsze słowa św. Jakuba: Wierzysz, że jest jeden Bóg? Złe duchy też wierzą i drżą! Zły duch rozpoznał z daleka Chrystusa przychodzącego do świątyni. Rozpoznaje i wierzy w Jego Bóstwo, a mimo to próbuje się wkraść każdą możliwą szczeliną w nasze serce, w nasze życie.

Wymieniane już przez Ojców Kościoła duchy nieczyste stały się w dzisiejszym świecie o wiele bardziej perfidne. Przede wszystkim przez naszą otępiałość (tak, tak, tę otępiałość spowodowaną „sytością” i przywiązaniem tylko do spraw doczesnych – uświadomiłem to sobie w ostatnią sobotę, czytając fragment Markowej Ewangelii: apostołowie w czasie nocnej przeprawy przez jezioro, walczący z żywiołem, a niedostrzegający kroczącego Jezusa, bali się, stracili ufność, bo ich umysły były otępiałe) powodującą, że we współczesnym świecie daliśmy się uwieść największemu z forteli diabła: przestaliśmy wierzyć w jego istnienie!

To stąd tylu z nas popada w smutek, posiadając wszystko i będąc w pełni zdrowymi; tylu w próżność; w gniew, nie mówiąc o chciwości. Działasz w dobrej sprawie – wydaje się, że bronisz racji wiary – kłótnia – on jest przy Tobie. Dyskutujesz o polityce, wydaje się, że w swoich opiniach kierujesz się tradycyjnymi wartościami, ale pojawia się gniew, wygrażanie pięścią – on znów obok Ciebie. Nie wykonałeś planu sprzedaży, wykres na prezentacji działu nie wznosi się w górę, mniejsza premia…

Smutek, poczucie rezygnacji, niedowartościowanie – on za Twoimi plecami mówi Twoim głosem! Mógłbym wymieniać bez końca to, co niestety jest i moim udziałem. Uczę się jednak, by w takich sytuacjach wykrzyczeć do Pana: Jezusie, nie pozwól, by Zły mówił moim głosem, ulituj się nade mną, bo życie bez Ciebie jest zmarnowane!