Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego, jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: „Nie płacz”. Potem przystąpił, dotknął się mar, a ci, którzy je nieśli, stanęli. I rzekł: „Młodzieńcze, tobie mówię, wstań”. Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: „Wielki prorok powstał wśród nas i Bóg łaskawie nawiedził lud swój”. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

 

Ludzie nie przestraszyli się, choć zdanie ewangelisty jest mocne: „Zmarły usiadł i zaczął mówić” (Łk 7,15). Nie lęk i przerażenie, ale zachwyt nad siłą i skutecznością słowa Jezusa jest owocem wejścia Chrystusa w tłum płaczących.

„Wielki prorok” powstał i jest między nami! Tak ludzie konkludują wydarzenie ze zmarłym, który został przywrócony do życia, usiadł i zaczął mówić. Prorok jest wielki, bo „Bóg jest wielki” (Ps 70,5), czyli nikogo innego nie ma ponad Nim, On „daje śmierć i życie, wtrąca do Szeolu i wyprowadza z niego" (1Sm 2,6).

W życiu Jezusa wszystko było boskie – słowo, zachowanie, każdy gest. Nigdy nic nie niosło śmierci i lęku, ale życie i nadzieję. Tak jest i dzisiaj, i na wieki. Skąd więc w nas przestrach, lęk wobec obrazów, faktów, ran śmiercionośnych?

Jeszcze Jezus nie wszedł w „tłum” – kłębowisko naszych myśli i uczuć, skojarzeń? Jeszcze idziemy skupieni na nieruchomym obrazie życia, na beznadziei, która liczy tylko na siebie i nie chce wyjść poza drzwi tego świata? Jeszcze nie chcemy wielkiego Boga i Jego Proroka, bo Jego Słowo pozbawi nas więzi z rzeczami, osobami, ze światem, który jest dla nas wszystkim, a więc i grobem bez wyjścia?

Jeśli wreszcie oderwiemy wzrok i serce od prochu, a skierujemy ku Temu, który powstał i jest pomiędzy nami, zniknie nie tylko strach przed śmiercią, ale i ostatecznie sama śmierć, wstaniemy i zobaczymy Żyjącego.