Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: "To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz".

 

I co z tego, że wierzę w Jezusa? Czyż i szatan nie wierzy? Co z tego, że słyszę Jego głos? Czyż i szatan nie słyszał Jego głosu, choćby wtedy, gdy kusił Jezusa na pustyni? I co z tego, że byłem świadkiem niejednego cudu uzdrowienia? Czyż i Jezus nie wyrzucał złego ducha z opętanego? I co z tego, że uczestniczyłem w egzorcyzmie i na własne oczy widziałem walkę Jezusa ze złym? Nic mi z tego, jeśli nie uczynię, o co prosi Jezus – nie odwrócę się od nieprawości.

Odwróć się na pięcie i zawróć z drogi ku potępieniu! Żałuj za wszelkie nieprawości! Uklęknij raz jeszcze w pokorze przed Bogiem Ojcem! Przywdziej pokutną szatę i chodź za Mną! – mówi Jezus. Bo nikt Cię nie kocha tak jak Ja! Zaprawdę powiadam Ci, że nikt Cię nie kocha tak jak Ja! Popatrz na Krzyż – to dla Ciebie, bo Cię kocham. Nie chcę Cię potępić, lecz pragnę byś żył. Z miłości do Ciebie poszedłem na śmierć. Jakiego zatem chcesz znaku? Czy to zbyt mało?