Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął w głębi duszy i rzekł: «Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu». A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.

 

Właściwie dlaczego ludzie potrzebują znaku? Dlaczego za nim gonią? Bo jest namacalny, spektakularny, bo jest odpowiedzią na nasze potrzeby. Jest według nas dowodem na to, że jesteśmy ważni i kochani.

Jezus nie czyni niczego na żądanie, zna ludzkie intencje i wie, kiedy jest wystawiany na próbę. Wie również, że znak nie jest na pokaz, czyni go, kiedy człowiek lub ci, którzy się za nim wstawiają, uznają swoją niemoc i grzeszność oraz to, że On jest Panem, który może ich wyrwać z wszelkiej niemocy.

Jezus sam jest znakiem dla każdego z nas, znakiem miłości Ojca do każdego człowieka (J 3,16). Czas, który przed nami, jest bardzo dobry, by wnikliwiej pochylić się nad TYM ZNAKIEM. By poznawać, by stawać się podobnymi do Jezusa, a przez to być podobnie jak On znakiem miłości Boga dla tych, z którymi żyjemy na co dzień.