Tetrarcha Herod posłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Chrystusa i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że zjawił się Eliasz; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. A Herod mówił: «Jana kazałem ściąć. Któż więc jest ten, o którym takie rzeczy słyszę?». I starał się Go zobaczyć.

 

Wydawałoby się, że Herod zgładził wszystkich, którzy wzbudzali u niego wyrzuty sumienia, i może żyć (grzesząc) spokojnie z żoną swego brata. Tym razem słyszy o Jezusie, o Jego cudach i jest zaniepokojony. Dlaczego Herod wystraszył się cudów Jezusa, zamiast się nimi ucieszyć? Herod wie, że Jezus może być kolejną osobą, która powie mu prawdę o nim samym. Chce Go zobaczyć – tylko po co?

Czytam i słucham o Jezusie. I co dalej? Swojego czasu jeździłem za Jezusem, aby mnie dotknął, uleczył, uzdrowił, by było tak, jak mi się wydawało, że wygląda szczęście. Dziś widzę, że ta intencja była podszyta jedynie moją własną wizją świata, który nie uwzględnia cierpienia, krzyża. Kiedy czytam o spowiedziach, jakie ludzie odbywali przy Ojcu Pio, to też mam w sobie lęk i myślę, że nie miałbym odwagi, aby ktoś wygarnął mi całą prawdę o mnie.

Dziś w tej Ewangelii Jezus zaprasza mnie, abym się Go nie bał i ucieszył tym, że On wie o mnie wszystko i że chce, abym poznał Go na nowo jako Tego, który umiłował mnie do końca, do własnej śmierci, którą zgładził mój i Twój grzech.