Jezus powiedział do swoich uczniów: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?».

 

Po co każdego dnia się trudzimy? Czy różne trudne doświadczenia, które na nas spadają, do czegoś w ogóle mogą się nam przydać? Z pewnością niejednokrotnie zadajemy sobie tego typu pytania. Jezus zaprasza swoich uczniów, aby wszystko w Nim pokładali – radości, sukcesy, ale również te codzienne „krzyże”. Każde cierpienie, każdy „krzyż” przeżyty z Chrystusem oczyszcza nasze intencje.

Wszystkie doświadczenia, które na nas spadają znienacka, mogą paradoksalnie stać się źródłem radości, jeśli jeszcze nie tej ziemskiej, to z pewnością niebieskiej.