W czasie ostatniej wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: «Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich».

 

W święto św. Andrzeja Boboli, który zabiegał o jedność chrześcijan, otrzymujemy Ewangelię, w której sam Jezus prosi o tę jedność swojego Ojca. Prosi dla wszystkich, którzy w Niego uwierzą. Jezus dobrze wie, jak jesteśmy różni, i dlatego rozumie, jak wiele może nas poróżnić, ale wie też, że jest coś, co może nas połączyć, co może sprawić, że inni, patrząc na uczniów Jezusa, będą pełni podziwu. Źródłem takiej jedności może być tylko miłość, która jednoczy Trójcę Przenajświętszą. Dlatego właśnie o tę miłość prosi Ojca, by każdy mógł z niej czerpać w swojej codzienności, bo tylko wtedy będzie mógł być wiarygodnym światkiem Ojca, Syna i Ducha Świętego.