Jan Chrzciciel tak głosił: «idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym». W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie».

 

Życiodajna woda płynęła w Jordanie, do którego wstąpił Jezus, by się w jego wodach zanurzyć. Uczynił to razem z innymi, którzy przybyli do Jana Chrzciciela, szukając obmycia z grzechów. Żałowali za nie, wyznawali je, a zanurzeni przez Jana w wodach Jordanu wychodzili oczyszczeni… To wielka radość, gdy człowiek otrzymuje przez proroka, męża Bożego, pewność, że Bóg darował mu grzechy.

Jezus nie miał grzechów, ale przyjął chrzest, by objawić światu istnienie źródła wody żywej, która wypływa z nieba, a którą jest Duch Święty. Ludzie szukający nie tylko oczyszczenia z grzechów, ale przede wszystkim nadludzkiej mocy potrzebnej do życia na poziomie dziecka Bożego mogą podejść do tego źródła i napełnić się Jego mocą.