Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu". Gdy Jezus dokończył tych mów, opuścił Galileę i przeniósł się w granice Judei za Jordan.

 

„Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował.” Trudno jest zrozumieć ogrom Bożego miłosierdzia. Jeszcze trudniej jest nim żyć na co dzień. Tak ogromny dług darowany słudze, a on idzie i wrzuca do więzienia współsługę za niewielki dług. Co jest tego przyczyną? Najprawdopodobniej nie zdał sobie sprawy z wielkości otrzymanego miłosierdzia i nie odkrył miłosierdzia jego Pana zawsze gotowego uwolnić ze zła i jego wszelkich zagrożeń, czyli czegoś większego niż największe materialne skarby.

Gdzie w tej historii jest nasze miejsce? Warto spojrzeć na nasze przeżywanie sakramentu pokuty i pojednania. Zobaczmy na ile traktujemy Boże przebaczenie win jako coś nam należnego i dlatego niewiele zmieniającego w naszym podejściu do innych. Na ile może jednak jest to odnawiające doświadczenie nieskończonego miłosierdzia nieustannie gotowego oczyszczać z brudu grzechu i winy, i dzięki temu czynić nas miłosiernymi wobec bliźnich. Autentyczne doświadczenie całkowicie darmowej miłości rodzi bowiem postawę bezinteresownego i radosnego dzielenia się z innymi tym wspaniałym darem.

Duchu Święty, ucz nas przyjmować miłosierdzie Ojca i być jego świadkami wobec każdego człowieka.