Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego świątyni. Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. Ukazał się też inny znak na niebie: Oto wielki Smok ognisty; ma siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach siedem diademów. Ogon jego zmiata trzecią część gwiazd z nieba i rzucił je na ziemię. Smok stanął przed mającą urodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej Dziecko. I porodziła syna – mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną. Dziecko jej zostało porwane do Boga i do Jego tronu. Niewiasta zaś zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: "Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca".

 

Nigdy nie można zapominać, że istnieje szatan, że toczy się ciągła walka ze złem. Ale to potęga Boga przewyższa wszystko, to Boża miłość i miłosierdzie powinno być źródłem naszej nadziei na ostateczne zwycięstwo!

Niejednokrotnie, tak czysto po ludzku, wydaje się nam, że dana sytuacja jest bez wyjścia, że ostateczny wynik jest przesądzony… Bo czego można było oczekiwać, gdy naprzeciw bezbronnej Niewiasty stanął „wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów”? Jednak właśnie ta Niewiasta jako obraz całego Kościoła, poprzez swoje bezgraniczne zaufanie bierze udział w ocaleniu, w ostatecznym zwycięstwie.

Niech miesiąc maj, szczególnie poświęcony Matce Bożej, będzie czasem kształtowania w naszych sercach pewności, że zawsze trzeba powierzać się Bogu, bo to Jezus jest wyjściem z sytuacji pozornie bez wyjścia!