W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: «Nie mają wina». Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czy jeszcze nie nadeszła godzina moja?». Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: «Napełnijcie stągwie wodą». I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu». Ci więc zanieśli. Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – a nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

 

Od kilku dni mamy w Kościele tzw. okres zwykły. Z tym zielonym kolorem musieliśmy zaczekać, aż zakończy się okres Bożego Narodzenia, abyśmy nie wyglądali, jak dodatkowe choinki przy ołtarzu. Kolor zielony w liturgii symbolizuje okres zwykły, choć zapewne za 2–3 miesiące, kiedy zazieleni się wiosna, ten zielony w przyrodzie będzie dla nas niezwykły. Różnie możemy traktować w naszym życiu coś, co jest zwykłe i niezwykłe. Ktoś szuka skarbów z wykrywaczem metalu, coś piszczy na tym radarze, więc kopie w ziemi, a tu się okazuje, że to zwykły gwóźdź. Ktoś podziwia czyjeś kwiaty rosnące w doniczkach i pyta, czym to i jak podlewać, a ktoś mówi: wystarczy zwykła woda. Możemy mieć podejrzenie jakiejś choroby, ale lekarz mówi: to było zwykłe przeziębienie. Jak to powinno być w naszym chrześcijańskim życiu z tym czasem zwykłym? Papież Jan XXIII powiedział: Nie chodzi o to, abyśmy robili rzeczy niezwykłe, ale abyśmy zwykłe robili w sposób niezwykły.

Cud w Kanie Galilejskiej dokonał się na zwykłym weselu. Zabrakło wina, i to było niezwykłe, raczej się to nie zdarzało. Zwykli słudzy wzięli zwykłe stągwie, nalali zwykłej wody i stała się rzecz niezwykła. My od naszej wiary czy od Pana Boga oczekujemy nieraz rzeczy niezwykłych, liczymy na to, że Pan Bóg to wszystko za nas załatwi od początku do końca. Zobaczmy, żeby ten dzisiejszy cud w Kanie Galilejskiej powstał, to się musieli ludzie napracować. Po pierwsze, tę wodę nie tak łatwo było znaleźć. Kana Galilejska ma fatalny układ geologiczny, jeśli chodzi o wodę. Tam woda jest skarbem. Oni w zasadzie żyli tylko z deszczówki. Nie mieli żadnych źródeł, żadnych studni. A Jezus sobie życzy dla swojego eksperymentu 600 litrów wody. I oni pracują, noszą tę wodę, przelewają. Żeby Pan Bóg mógł zrobić cud w naszym życiu, to najpierw my musimy się trochę napracować. Nie wystarczy usiąść, odmówić różaniec i patrzeć w niebo, czekać, aż się cud stanie (ks. P. Pawlukiewicz). Trzeba nam współpracować z Jezusem, żeby działy się w naszym życiu rzeczy niezwykłe.

No i jeszcze trzeba słowo o Maryi. Jest uważna i dyskretna, jak dobra mama. Widzi, że zabrakło wina, które na Wschodzie jest synonimem radości. Jej prośba o wino jest jednocześnie prośbą o radość. Nie bez powodu nazywamy Maryję przyczyną naszej radości.

Prośmy Maryję, aby w tym okresie zwykłym, który zaczęliśmy, nie brakowało w naszym życiu, wydarzeń niezwykłych.