Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim rozmawiać. Ktoś rzekł do Niego: «Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą pomówić z Tobą». Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?» I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką».

 

Rozważając ten fragment Dobrej Nowiny, najczęściej zwracamy uwagę na pozornie negatywny wymiar Chrystusowej wypowiedzi. W pierwszym momencie wydaje nam się wręcz, że Jezus wypiera się swoich najbliższych, nie okazuje im należytego szacunku poprzez spotkanie się z nimi. Nie znajduje czasu nawet dla swojej Matki. Nie poszedł do nich, nie porozmawiał. I to nas porusza. Tego w pierwszym odruchu serca nie rozumiemy. No bo Jezus jest dobry i wrażliwy, a tu jakiś zgrzyt… Jednak tylko pozornie.

Każdy bowiem, kto słucha głosu Boga, kto pełni Jego wolę, ten zasługuje na miano członka najbliższej rodziny Jezusa, ten jest bliski Bożemu Sercu. Do grona tych bliskich, z którymi łączyły Jezusa w ziemskim życiu więzy krwi, dołączają ci, którzy zaufali Jezusowi i poszli za Nim, zachęceni również właśnie słowami Maryi: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (J 2,5). Komu jak komu, ale Maryi nikt nie odmówi doskonałego wypełnienia woli Bożej.

Starajmy się więc żyć jak Maryja, poznając i wypełniając wolę Bożą na miarę naszego powołania i ciesząc się obietnicą Jezusa: Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką.