Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, wezbrana rzeka uderzyła w ten dom, ale nie zdołała go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto usłyszał, a nie wypełnił, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy rzeka uderzyła w niego, od razu runął, a ruina owego domu była wielka».

 

«Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię?»

W rozważanym fragmencie Ewangelii Pan Jezus wskazuje nam wyraźnie, że nie wystarczy tylko czytać Słowo Boże, ale należy nim żyć. Aby nim żyć, trzeba nieustannie formować się wewnętrznie. Mamy różne propozycje uczestnictwa w życiu Kościoła. Nie wystarczy „wysłuchać” Mszy Świętej niedzielnej. Trzeba w niej uczestniczyć w pełni. Kiedyś usłyszałem w rozmowie z ks. biskupem takie słowa: „żeby ludziom chciało się robić coś więcej, niż tylko odstać w kościele w czasie Eucharystii i tym spełniać swój obowiązek”. 

Każda forma uczestnictwa w życiu Kościoła wzmacnia nasze fundamenty wiary. Utwierdza nas w bliskości Boga. Pozwala nam na co dzień dostrzegać Jego obecność. Rozważając Pismo Święte i odnosząc rozważane słowa do naszego życia, zauważamy ich aktualność. 

Bardzo często zanosimy prośby do Boga o pomoc w trudnych sytuacjach życiowych, wołając „Panie, Panie”, a w naszej codzienności nie żyjemy Słowem Bożym. Czyńmy to, co Pan Jezus do nas mówi.