Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: „Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat pojmie ją za żonę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu”. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę». Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją». Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: «Nauczycielu, dobrze powiedziałeś». I już o nic nie śmieli Go pytać.

 

Myśli o życiu pozagrobowym często nurtują ludzkie serca. Tak było dawniej i tak jest dzisiaj. Także w czasach Jezusa występowały niewłaściwe jego wyobrażenia. Nie wszyscy Izraelici przyjmowali naukę o zmartwychwstaniu – na przykład stronnictwo saduceuszów. Jedynie esseńczycy wierzyli w przetrwanie duszy po śmierci człowieka.

Saduceusze w rozmowie z Jezusem podali przykład, który pozornie wykluczał istnienie zmartwychwstania. Jezus jednak udowadnia, że istnieje życie pozagrobowe, że zmartwychwstanie jest faktem.

Niech nadzieja zmartwychwstania towarzyszy nam każdego dnia, abyśmy cokolwiek czyniąc na ziemi, czynili to w perspektywie wieczności.