Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie».

 

Osłuchani jesteśmy z tymi zdaniami chociażby przez sam fakt, że są one częścią tzw. Małego Katechizmu. Wielu z nas przynajmniej kilka razy w życiu zaliczało je, recytując z pamięci. Ale teraz, w dorosłym życiu, jakoś nie tak łatwo znów je wyrecytować. Mylimy się i trudno zebrać je w całość. Może dlatego, że choć często gdzieś nam brzmią w uszach, to jednak są nam jakoś obce, jak obce są współczesnemu światu, w którym żyjemy. No bo przecież doskonale widzimy, że Bóg błogosławi to, co dla tak wielu jest przedmiotem żartów, lekceważenia, a nawet pogardy i odrzucenia. Dlatego tak łatwo poddajemy się zwątpieniu i rezygnujemy z wysiłku, aby je wcielić w nasze życie.

Może dlatego, że najbardziej zastanawia nas i onieśmiela w wysiłku ta ostatnia obietnica dotycząca życia wiecznego. Wymyka się naszemu poznaniu, naszemu doświadczeniu. Opiera się na Słowie Boga, na wierze w prawdziwość Jego obietnicy: Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1Kor 2,9).

Tak bardzo więc potrzebujemy codziennej wrażliwości na wszelkie znaki Bożej miłości i troski o nas już tutaj na ziemi. Tak bardzo więc potrzebujemy codziennego spotkania z Nim i z Jego słowem, aby te spotkania kształtowały nasze pragnienia wbrew oczekiwaniom świata. Tak bardzo więc potrzebujemy światła i pouczenia Ducha Świętego, byśmy zrozumieli, na czym polega życie w duchu błogosławieństw, które prowadzą do bram królestwa Bożego.