Hiob przemówił w następujący sposób: «Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Dni jego czyż nie są dniami najemnika? Jak sługa wzdycha on do cienia, i jak najemnik czeka na zapłatę. Tak moim działem miesiące nicości i wyznaczono mi noce udręki. Położę się, mówiąc do siebie: Kiedyż zaświta i wstanę? Przedłuża się wieczór, a niepokój mnie syci do świtu. Dni moje lecą jak tkackie czółenko, i kończą się, bo braknie nici. Wspomnij, że dni me jak powiew. Ponownie oko me szczęścia nie zazna».

 

Zarabiamy, gromadzimy, pozyskujemy, kupujemy… i tak wielu mija życie. Aż pewnego dnia okazuje się, że to wszystko zostanie utracone. 

Żyjemy „na czas”, z zegarkiem w ręku, w takim kieracie „od – do”, a doba i tak ma za mało godzin na wszystko, co mamy zaplanowane. Aż pewnego dnia okazuje się, że czas na emeryturę, że nie ma niezastąpionych.

Czy naprawdę o to w życiu chodzi?