Na pewno będzie tak, że Światowe Dni Młodzieży będą dla nas świadectwem. Nawet przez tę liczbę młodych ludzi, którzy tu przyjadą. To będzie świadectwo żywego Kościoła dla wszystkich postronnych obserwatorów. A świadectwo, jak mówią, jest proroctwem dla ducha. Ono ma moc przemienić ducha, przemienić spojrzenie. Wydaje mi się, że to jest niezwykły potencjał, to jest okazja.

      Ale powiem ci, że trochę się nie dziwię, że więcej młodych chodzi do pubu niż do kościoła. Socjologowie piszą, że jest potężny głód duchowy. Jeżeli młodzi nie zwracają się w stronę Kościoła, to znaczy, że podejrzewają Go o jakąś ściemę, że jest tylko substytutem. Coś musi być nie tak i tak naprawdę powinniśmy – jako Kościół – przyjrzeć się sobie samym.

      Ja zawsze byłem kościołkowym chłopcem. Od lat śpiewałem u dominikanów w scholi. Stałem koło samego ołtarza. Śpiewałem i pisałem piosenki. Ale mnie to życia nie przemieniało i szczerze powiedziawszy byłem święcie przekonany, że Bóg ma alergię na ludzkość – wziął Zyrtec i poszedł spać. Zostawił nam Pana Jezusa, Pan Jezus się wymiksował z tego, zostając tylko w chlebie. Tak myślałem. A tak naprawdę my żyjemy w rzeczywistości Nowego Przymierza. Nowe Przymierze, to jest Pięćdziesiątnica. To wtedy podczas zesłania Ducha Świętego zostało zawarte Nowe Przymierze.

    Kuba zrozumiał tę prawdę dzięki ludziom ze wspólnoty „Głos na Pustyni” a właściwie dzięki świadectwu Aldony.

     Pojechała do Mozambiku na wolontariat. Miała pomagać dzieciom,  a okazało się, że Bóg ją tam po prostu przemienił. Było jakieś spotkanie z misjonarzami. Zapowiedzieli, że „dzisiaj Duch Boży dla każdego coś ma, każdy zostanie obdarowany tylko musi w to uwierzyć”. Misjonarze zrobili szpaler z rąk, pod którymi zaczęli przechodzić ludzie. Jeden leży, drugi się śmieje, trzeci prorokuje, czwarty mówi w językach, piąty robi potrójnego toeloopa i podwójnego axla w Duchu Świętym. A Aldonka przechodzi i nic. Usiadła w namiocie i zaczęła płakać: „ja tu cały świat przejechałam dla Ciebie, Boże, a Ty masz mnie w nosie; wracam do domu”. To był przełom. Bóg ją złamał i zaczął leczyć.

    „W Mozambiku zobaczyłam to, co wcześniej widziałam jedynie na filmach Darrena Wilsona – cuda, jakich Bóg dokonuje każdego dnia w życiu najuboższych tego świata. Widziałam niewidomych, którzy odzyskują wzrok, głuchych, którzy zaczynają słyszeć, kalekich, którzy odzyskują sprawność ruchową” – czytam w świadectwie Aldony na stronach „Głosu na Pustyni”.

      To jej świadectwo jest porażające. Słuchałem go i kupowałem wszystko, co ona mówi. Jak ona powiedziała, że nic nie dostała, żadnego daru, to nagle zauważyłem, że mi się łzy leją i to dość bogato, że po prostu płaczę. Ale nie chciałem iść do tej wspólnoty, bo nie chciałem patrzeć na tych wszystkich ludzi, do których Bóg przychodzi. Czułem, że do mnie nie przyjdzie, bo mam takie grzechy ze swojej młodości; dziś jestem w niej najmłodszy i nadal siedzę w tym bagnie. Do wszystkich Bóg przychodzi, ale nie do mnie…

       Ale poszedłem do „Głosu”, żeby sprawdzić, czy ta dziewczyna w ogóle istnieje. Rzeczywiście istnieje i jest w ogóle super – moja córka ją uwielbia, moja żona też; jest częstym gościem w naszym domu. A w „Głosie” po prostu nawija, jaki Bóg jest dobry, że Bóg nie śpi, że Bóg jest mocny, że chce błogosławić. Chciałbym, żeby ludzie takiego Boga doświadczyli. Wtedy nikt nie będzie siedział w barze, a jeśli już, to będą siedzieć i gadać o Bogu.

      Przyjaciółka, która pokazała mi świadectwo Aldonki, zabrała mnie do „Głosu”. Pierwszy raz w życiu byłem na uwielbieniu. Bałem się podnieść ręce w geście uwielbienia. Zmagałem się chyba z 15 minut, aż w końcu puściłem ręce. To był początek. Zaczęły się dziać takie niesamowite rzeczy, że się w głowie nie mieści. W ogóle zapraszam cię – przyjdź na Bronowicką, jest ekstra!

 

***

Świadectwo Aldony Filipek do przeczytania i wysłuchania na stronie: www.glosnapustyni.pl.

Hymn ŚDM Kraków 2016 „Błogosławieni miłosierni” autorstwa Jakuba Blycharza do wysłuchania na oficjalnym kanale Komitetu Organizacyjnego ŚDM: 

https://www.youtube.com/watch?v=eZRsoPmeZXk