Gdy postawiłem to pytanie pani profesor,  przywołała swoje spotkanie z młodymi ludźmi z fundacji „Ster na miłość”. Wspomniała im, że w Krakowie będzie miała wystąpienie i wówczas padło tytułowe pytanie „czy można budować cywilizację miłości?”. A młodzież jednomyślnie krzyknęła: „tak!”.

 

„To są ludzie z Ruchu Czystych Serc. To są ludzie, którzy zajmują się zachęcaniem młodych do tego, żeby budowali cywilizację miłości. Patrząc na nich, zdecydowanie mogę powiedzieć, że dzisiaj można budować cywilizację miłości; że nie tylko można, ale i trzeba” - odpowiedziała mi prof. Ryś.

Ale skoro możliwa jest dziś budowa cywilizacji miłości, a nawet konieczna, to zacznijmy od tego, czym ona naprawdę jest.

Cywilizacja miłości wg Jana Pawła II opiera się na czterech filarach:

1. Prymat osoby nad rzeczą.

2. Prymat miłosierdzia nad sprawiedliwością.

3. Prymat „być” nad „mieć”.

4. Prymat etyki nad techniką.

Samo pojęcie „cywilizacja miłości” pochodzi już od Pawła VI, ale papież Montini odnosił je do katolików. Natomiast Jan Paweł II rozszerzył zrozumienie " cywilizacji miłości" na cały świat, a jego wezwanie do budowania jej dotyczyło wszystkich ludzi.

Aby wyjaśnić, czym jest cywilizacja miłości, można też pokazać jej opozycję - cywilizację śmierci. Ta ostatnia posługuje się przede wszystkim brakiem szacunku do drugiego człowieka, kłamstwem, manipulacją – np. nie dopuszcza wielu badań naukowych. Jak podkreśla prof. Ryś bardzo mocno widoczne jest to w ostatnich czasach, kiedy "knebluje" się głos osoby, mówiącej na temat naprotechnologii, kiedy nie można podkreslać  negatywnych skutków in vitro, tak jak kiedyś trzeba było przemilczać dramatyczne konsekwencje aborcji.

„Budowanie cywilizacji miłości zaczyna się od cichego zamknięcia drzwi domu wtedy, gdy ktoś śpi, albo jest zmęczony czy chory” - mówi prof. Ryś i dodaje, że cywilizację miłości budować należy zarówno w relacji do samego siebie, do najbliższych, do rodziny, ale także do całego społeczeństwa. Budowanie cywilizacji miłości to dawanie świadectwa, bycie autorytetem, obrona najważniejszych wartości. Nawet za cenę ośmieszenia w środowisku pracy, w szkole, na uczelni; nawet za cenę przyklejenie łatki idealisty czy człowieka zupełnie niemodnego.

Prof. Maria Ryś, odpowiadając na pytania o cywilizację miłości, nawiązała do kazania ks. prof. Pawliny, wygłoszonego w archikatedrze warszawskiej z okazji 110 rocznicy śmierci św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Kapłan mówił o dwóch górach - o górze Synaj, gdzie dostaliśmy przykazania i o górze Błogosławieństw. Góra Synaj często kojarzona jest z listą nakazów i zakazów Starego Przymierza. Chrześcijanie są ludem Nowego Przymierza, a cywilizacja miłości wyrasta z góry Błogosławieństw.

Błogosławieństwa to wezwanie do heroizmu. Codzienne życie przykazaniami to nie wszystko, dziś potrzeba codziennego życia heroiczną miłością. I nie chodzi tu tylko o specyfikę dzisiejszych czasów, ale o generalny sens bycia chrześcijaninem, który właśnie na tym polega. „Nie można być chrześcijaninem nie chcąc być świętym, ażeby być świętym, trzeba być świętym heroicznie i na tym polega budowanie cywilizacji miłości. Od heroizmu w najprostszych relacjach do heroizmu takiego, że oddajemy swoje życie za najpiękniejsze wartości” - wyjaśnia prof. Ryś.

Wykład prof. Marii Ryś o cywilizacji miłości, którego miałem przyjemność słuchać był wygłaszany w kontekście II Kongresu Akcji Katolickiej, czyli spotkania zaangażowanych świeckich katolików. Stąd moje pytanie o dzisiejszą rolę świeckich w kościele i w społeczeństwie.

Prof. Ryś zwróciła uwagę, że rola osób świeckich w Kościele jest coraz bardziej doceniana. Bardzo mocno widoczne stało się to w czasie pontyfikatu Jana Pawła II, kiedy papież podkreślał, że liczy na ludzi świeckich. Szczególnie liczył na młodzież, bo ona jest przyszłością świata.

Olbrzymia jest także rola katolików świeckich w społeczeństwie. „Kiedy będziemy letni, to nie tylko nasza wiara, ale i całe nasze społeczeństwo będzie narażone na wiele zagrożeń - chociażby nawet na to, co można nazwać dzisiaj islamizacją świata” - mówi prof. Ryś i podkreśla, że światowi przywódcy tak łatwo godzą się i z wielką otwartością przyjmują ludzi islamu, a z taką wielką niechęcią odnoszą się do chrześcijaństwa.

Zdaniem prof. Ryś światu potrzeba wielkiego świadectwa i to radosnego świadectwa. „Tak naprawdę tylko radosny człowiek przyciągnie innych. Cywilizacja miłości, to cywilizacja radosnego świadectwa. Jesteśmy w każdym miejscu, w każdym środowisku - niewiele trzeba, żeby być świadkiem. Trzeba być po prostu otwartym na Pana Boga i mieć świadomość, że On naprawdę jest, nawet wtedy, gdy jest nam niesamowicie ciężko i trudno. On w każdym momencie będzie nas wspierał, jeśli tylko powiemy „tak” dla budowania cywilizacji miłości”.