Hiob powiedział: «Któż zdoła utrwalić me słowa, potrafi je w księdze umieścić? Żelaznym rylcem, diamentem, na skale je wyryć na wieki? Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni. Potem me szczątki skórą odzieje, i oczyma ciała będę widział Boga. To właśnie ja Go zobaczę».

 

Najkrótsza z możliwych, starotestamentalnych katechez o zmartwychwstaniu. Odległa zapowiedź tego, co z nami będzie. Ale najpierw próba. Hiobowa. Każdy ją przejdzie, wcześniej czy później. Jesteśmy przed albo po.

Dlaczego?

Zły (Oskarżyciel) nie chce, byśmy rozumieli cierpienie. Chce wzbudzić wątpliwości. Chce, byśmy oskarżyli Boga o cierpienie. Demon ustawicznie obwinia, oskarża, niepokoi, sprawia, że Boga przeżywamy pod kątem strachu. Demon mówi do Boga: Zabierz Hiobowi to wszystko: majątek, zdrowie, wszystkie dobra... postrasz go śmiercią, wtedy zobaczysz, czy będzie Cię szanował. Na pewno zwróci się przeciw Tobie, będzie Cię przeklinał. I Bóg godzi się na tę próbę!

Lecz  Hiob i wtedy powie: Pan wziął, Pan zabrał i w tym błogosławię Boga! I wtedy właśnie zobaczy własnymi oczami swojego Wybawcę, który żyje. Zobaczy ten dzień. Zobaczy Chrystusa.

Wobec takiej wiary Szatan odejdzie jak pies z podkulonym ogonem.