Jezus przechodząc ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloe» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A dnia tego, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstało wśród nich rozdwojenie. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To jest prorok». Na to dali mu taką odpowiedź: «Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać?» I precz go wyrzucili. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon.

 

Z Rembrandtem

        W obrazie Rembrandta pt.: Powrót syna marnotrawnego dostrzec można wiele elementów, które harmonizują z przesłaniem niedzielnego Słowa. Bynajmniej nie jest to pomyłka, choć stricte mówiąc, historia marnotrawnego syna po raz kolejny w 4 Nd. Wlk. Postu, bo przecież taką mamy dzisiaj, odkrywana będzie dopiero za dwa lata, w tzw. roku liturgicznym C.

        Chciałem zwrócić uwagę na charakterystyczne tło obrazu Rembrandta...; otóż, w jego cieniach dostrzec można trzy postacie, które w zdumieniu przyglądają się zaistniałej sytuacji, a więc owego powrotu marnotrawnego syna w objęcia ojca. Zaskoczenie potęguje fakt, że oto 1. nagrodę otrzymuje ktoś, kto jeszcze chwilę temu nie żył, nikt nie zawracał sobie nim głowy... Teraz zaś klęczy u stóp ojca, wtulony w skraj jego szaty...

        Pięć osób, troje z nich widzą wyraźnie, ale nie pojmują..., dwie pozostałe (ojciec i syn) są ślepe... Syn wtulony w odzienie ojca nic nie widzi, ale na swych ramionach tylko on czuje potęgę miłości ojca..., dzięki której może prawdziwie zobaczyć Ojca, Tego, który także jest ślepy...! Ślepy na grzech! Tylko jego oczy są zdolne uchwycić największy cud, cud przemiany synowskiego serca, którego nie zobaczył nikt inny! Ślepy ojciec kreuje swego ślepego syna na króla, na dziedzica, swymi dłońmi kreuje go na nowo!

Królewskie wybory

        Przed laty robił to samo...! Nawet wtedy, gdy konkurs był już dawno rozpisany, kandydaci ustawieni, karty do głosowania rozdane, krótko mówiąc: gdy wszystko było załatwione... W 1 Sm wszystkowiedzący i wszystkowidzący  wyborcy i kandydaci na urząd próbowali swych sił... Jak się okazało, bez powodzenia. Konkurs na dziedzica wygrywa ktoś, kto do tego konkursu nie tyle nie był zgłoszony, w ogóle nie był do niego dopuszczony! Nie było go na żadnej liście, bo dla Boga, takowa nie była potrzebna! W ludzkim rozumieniu..., dokonujący takiego wyboru Samuel, a zatem także i Bóg, jawią się jako ślepcy..., a ich oszroniona broda nie jako oznaka mądrości, lecz czystej głupoty!

Ślepy Jezus

        Jednak i dziś Jezus robi to samo, bo jest ślepy..., a jako ślepy, lgnie do ślepych! Kiedyś poprzez Samuela połamał wszystkie schematy dotyczące poprawności królewskiego wyboru, a i dziś spoczynek szabatu nie stanowi dla Niego wystarczającej bariery, gdy w grę wchodzi nie urząd, lecz człowiek! To zdumiewające, że nawet dobrze widzący Apostołowie zaczęli się pytać: Kto zgrzeszył: on czy jego rodzice? Głowiąc się w medyczno-teologicznych wywodach zapomnieli o tym, o czym On nigdy nie zapomniał! Najważniejszy jest nie żakiet, lecz człowiek!

Ślepców jest więcej

        I tak patrząc zupełnie z boku..., trzeba stwierdzić, że w przywołanych historiach zarysowały się trzy pary ślepców: ojciec i syn, Samuel i Dawid, Jezus i niewidomy... W każdej historii, w jej początkowej fazie, dwie osoby były ślepe... Jednak w jej końcowym etapie, ślepców jest więcej i więcej, co więcej okazuje się także, że są dwa rodzaje ślepców: tych, których ślepota prowadzi do życia i tych, których ślepota jest nieuleczalna, bo przecież oni widzą, a skoro widzą, to i wiedzą...!

         Uzdrowiony niewidomy, w dodatku analfabeta, taki nijaki, taki nikt! Jak on w ogóle ma czelność mówić, że prawda jest inna, aniżeli ta, którą oni już dawno sobie zawłaszczyli. Przecież oni już postanowili, jak będzie! Przewodnicy ślepi..., którzy stali się ślepi, bo nie chcieli się uczyć o ślepych i od ślepych!