Jezus, przyszedłszy do swego rodzinnego miasta, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: «Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko?» I powątpiewali o Nim. A Jezus rzekł do nich: «Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony». I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.

 

Jezus przyszedł do swojego rodzinnego miasta – czytamy w dzisiejszej Ewangelii. Przyszedł z nauką, z mądrością, ze Słowem i miłością Ojca! I co się wydarzyło? Jak został przyjęty? Mieszkańcy, którzy twierdzili, że doskonale Go znają, wątpili, nie wierzyli, odrzucali Jego naukę. A Jezus wiedział, co się kryje w ich sercach, i wprost o tym lekceważeniu mówił. 

Również i nam czasem tak trudno uwierzyć w miłość Boga do nas. A Jezus niestrudzenie każdego dnia na nowo przychodzi w Słowie, w sakramentach świętych i mówi o miłości Ojca. Obyśmy nie wpadli w pułapkę myślenia, że już wszystko i najlepiej wiemy. Obyśmy uwierzyli i rozpoznali, jak bardzo nas kocha!