Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu sobie przedstawić Kościół jako chwalebny, niemający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj również każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego. A żona niechaj ze czcią się odnosi do swojego męża.

 

Opis małżeństwa w tym fragmencie pochodzi z ówczesnej kultury. Jednak to nie prawo jest najważniejsze dla św. Pawła, ale relacja miłości. Mieszają się tutaj dwa obrazy. Jeden to obraz głowy i ciała – relacja nierozłączna, gwarantująca życie oraz obraz miłości oblubieńczej opartej na wzajemnym oddaniu. Ostatnia część dzisiejszego fragmentu podkreśla cel tego zjednoczenia – ta jedność ma realizować się w Chrystusie Zbawcy, więc jest drogą do zbawienia.