Ja, Jan, ujrzałem: oto biały obłok – a Siedzący na obłoku, podobny do Syna Człowieczego, miał złoty wieniec na głowie i w ręku ostry sierp. I wyszedł inny anioł ze świątyni, wołając głosem donośnym do Siedzącego na obłoku: «Zapuść Twój sierp i żniwa dokonaj, bo przyszła już pora dokonać żniwa, bo dojrzało żniwo na ziemi!». A Siedzący na obłoku rzucił swój sierp na ziemię i ziemia została zżęta. I wyszedł inny anioł ze świątyni, która jest w niebie, i on miał ostry sierp. I wyszedł inny anioł od ołtarza, mający władzę nad ogniem, i donośnie zawołał do trzymającego ostry sierp: «Zapuść Twój ostry sierp i poobcinaj grona winorośli ziemi, bo jagody jej dojrzały!». I rzucił anioł swój sierp na ziemię, i obrał z gron winorośl ziemi, i wrzucił je do tłoczni Bożego gniewu – ogromnej. I wydeptano tłocznię poza miastem, a z tłoczni krew wytrysnęła aż po wędzidła koni na odległość tysiąca i sześciuset stadiów.

 

Sierp niestety źle nam się kojarzy… Ale w tej wizji św. Jana to niezwykle cenny atrybut. Narzędzie, bez którego nie da się zebrać plonu. To mowa o końcu świata. Mamy zawsze jakieś przerażające wizje tego końca: sąd, ława przysięgłych, oskarżyciele, obrońcy… Tymczasem to będą żniwa! Coś, na co się czeka cały rok. W tej Janowej wizji to coś bardzo uroczystego, dostojnego i – co znamienne – nieuchronnego. Ziemia zostanie zżęta… Inny anioł poobcina grona winorośli ziemi… Te sugestywne obrazy chcą pokazać, że w Bogu ukaże się cała prawda, nie będzie cienia, wszystko będzie jasne! Żniwa pokażą prawdę, nawet tę często przerażającą. Tłocznia to ściskanie, to ucisk, aby z oliwek była oliwa, z winogron wino…

Jeśli dziś czujemy się zewsząd ściśnięci, to już rozpoczęły się żniwa...