Gdy Jezus ujrzał wielki tłum, zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia». Lecz On im odpowiedział: «Wy dajcie im jeść!». Rzekli Mu: «Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby dać im jeść?». On ich spytał: «Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie!». Gdy się upewnili, rzekli: «Pięć i dwie ryby». Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by podawali im; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do syta i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i resztek z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.

 

Czytamy dziś u Świętego Marka, że Jezus poleca uczniom, żeby to oni zatroszczyli się o potrzeby słuchających. Na ich wątpliwość odpowiada pytaniem: „Ile macie….?“ i zaraz dopowiada: „Idźcie, zobaczcie!”. Jezus wyraźnie mobilizuje uczniów, żeby przyjrzeli się dobrze i zobaczyli, co posiadają. Pokazuje im też zaraz, że z Jego błogosławieństwem mogą nasycić potrzebujących. 

To jest zaproszenie do podjęcia wyzwania i dla nas. Zobaczmy – nie szukając wymówek, że pustkowie, że późno, że ciemno – jak wiele darów od Pana Boga posiadamy, i ucieszmy się nimi. On nas zaprasza do współpracy!