Owego dnia powiedzą Jerozolimie: 
«Nie bój się, Syjonie! 
Niech nie słabną twe ręce!» 
Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, 
Mocarz, który daje zbawienie. 
On uniesie się weselem nad tobą, 
odnowi swą miłość, 
wzniesie okrzyk radości, 
jak w dniu uroczystego święta.

 

Bóg nie jest miły (Gott ist nicht nett), książka ówczesnego prowincjała prowincji niemieckiej, a obecnie przełożonego generalnego zgromadzenia, którą wydano przed kilkoma laty, w światku kościelnym nawarzyła niezłego piwa... Bynajmniej nie chodziło o to, co było w środku, ale o okładkę, o tytuł, który bez pardonu dotyka „nietykalnego”.

Wyśpiewuj, Córo Syjońska..., to zaś mógłby być tytuł dzieła Sofoniasza. Już lepiej? Owszem, na dziś lepiej, ale na „judzkie wczoraj” niekoniecznie. Bycie asyryjskim wasalem, spadek po bałwochwalczych, królewskich rządach oraz niemoralność ludu..., to tylko niektóre z bolączek południowego królestwa. Bóg nie jest miły w porównaniu z Wyśpiewuj Córo Syjońska Sofoniasza, wydaje się bardzo mizerną prowokacją!

Jednak prorok nikogo nie prowokuje! Zwraca się do Izraela, jak do kobiety, do córki, która znajduje oparcie w swym ojcu, silnym i niezwyciężonym. To sam Bóg daje kres opowieściom o niemiłym Bogu. Odwołuje się do relacji, którą każda córka powinna doświadczyć w domu swego ojca, brata. Stoi obok niej jako ten niezwyciężony, jako mocarz, który nie pozwoli, by uczyniono jej krzywdę. To powód do wielkiego wesela!