Wczorajszy poranek, niepełnosprawny fizycznie mężczyzna i ogromne pragnienie spowiedzi, które zostało w nim wyzwolone tylko dlatego, że drzwi jednego z hipermarketów zostały oklejone informacją o dniu Ducha Świętego, który biało-czerwoną taśmą, w swoje największe święto, zaryglował je na siedem spustów. To był początek przygody, która w jego przypadku rozpoczęła się przy afiszu ZAMKNIĘTE... Rozwijała się jednak zupełnie gdzie indziej...

       Oczywiście nie tam, gdzie wiatr miał dostęp jedynie przez dziurkę od klucza, lecz tam, gdzie mógł działać z mocą, gdzie mógł zrywać powieszone na oknach żaluzje, gdzie spadały firany i zasłony, żyrandole i kinkiety, gdzie drzwi pozostały OTWARTE, otwarte na Ducha.

       Przyjechał rowerem..., choć w jego wydaniu nie było to łatwe. Gdy z niego schodził, pomyślałem o trudzie i cierpieniu, z którymi codziennie, nawet przy najprostszych czynnościach, musi się zmagać. Ale to nie było to... Gdy słownie zmaterializowałem powyższą myśl, odparł: To dla mnie od wielu już lat nie ma żadnego znaczenia. Niepełnosprawność, fizyczne ubóstwo, oczy gapiów, nie stanowią już dla mnie powodu do smutku. Powodem mojego cierpienia jest ból duszy, która pragnie Boga, a ja nie jestem w stanie jej Go zapewnić w takiej mierze, w jakiej ona Go potrzebuje.

       Przypomniałem sobie wtedy słowa śp. ks. kard. Stanisława Nagiego SCJ, który często dzielił się swoimi przeżyciami i doświadczeniami płynącymi z osobistych spotkań z Janem Pawłem II. Mówił, że ilekroć dane im było się zobaczyć, Lolek prosił go: Mów mi o Bogu, mów mi o Jezusie. A on, podobnie jak Duch, przychodzący z pomocą naszej słabości, gdy nie umiemy się modlić, przynosił lekarstwo wiary i świadectwa.

     Nie wiem, ile razy na dobę świadomie doświadczacie podobnych pragnień... Wiem jednak, że tych nieświadomych jest więcej. Rodzą się one z tęsknoty Ducha, z bólu duszy za odrobiną poświęconej ziemi, oddanego Bogu czasu... A to wszystko nie dzieje się w wyrysowanym kręgu, określonym schemacie, lecz w moim zabieganym życiu, bez mojej inspiracji, tworząc niemalże pustynię w mieście, która pragnie zakwitnąć w kolorach tęczy...

       Duch woła o czas gorącej modlitwy..., tylko o to!

      Czyż nie samo życie uczy, że gdy Biedronki są zamknięte, to ludzkie serca są otwarte?!